Kalendarium, 21-01-2018

Poradnik zdrowia

powrót do listy

Niepłodność. Szkoła przetrwania. cz.3

Eros i Psyche

10-06-2011 10:40

Niepłodność
Niepłodność



Jak sobie radzić z upokarzającymi badaniami i leczeniem?

Organy i części ciała, na których głównie się skupiają badania lekarskie płodności, nieprzypadkowo nazywa się „miejscami intymnymi”. Staramy się nie wystawiać ich na publiczny widok, czyniąc jedynie wyjątek dla osób, z którymi mamy intymny związek. Wielokrotne poddawanie ich oglądowi medycznemu może być żenujące i upokarzające.


Mężczyźni muszą się przygotować na badania jąder, a w niektórych przypadkach nawet na ich operację. Może się zdarzyć, że podczas leczenia oczekiwać się będzie od Twojego partnera oddania kilku próbek nasienia w celu przebadania plemników lub ich użycia podczas procedur lekarskich.

 
Donald, czterdziestoośmioletni strażak po bezskutecznym odwróceniu wazektomii, mówi:

  Nie macie pojęcia, jak jest trudno wejść do tego małego pokoiku ze sterylnym pojemnikiem w dłoni. Siedziałem tam strasznie długo. Wokół leżały pisma erotyczne i kasety wideo. Ale nic nie pomagało.
Ani pokoik, ani pojemnik wcale nie kojarzyły się z seksem. Jak można się podniecić w takiej   sytuacji? Im dłużej tam siedziałem, było mi coraz trudniej. Okropne. Ale najgorsze, że kiedy w   końcu mi się udało, musiałem oddać próbkę laborantce, żeby oceniła ilość i jakość plemników. Jeżeli moje plemniki były dobrej jakości, to zdałem egzamin. Jeżeli nie, zawiodłem jako mężczyzna.

Jako kobieta musisz się przygotować na powtarzające się bez końca badania jajowodów, macicy i pochwy. Potem ktoś może Cię zważyć, wstrzyknąć kontrast, podać leki, zrobić Ci USG i dokonać zapłodnienia.
Czy przechodzisz przez wywoływanie owulacji, inseminację czy IVF,spędzisz o wiele więcej czasu, niż byś chciała, ze stopami w strzemionach fotela ginekologicznego, z rozłożonymi nogami, w pozycji, która może być żenująca i upokarzająca. Po latach wysłuchiwania, że masz zakrywać najbardziej intymne części swojego ciała, możesz odczuwać wstyd z powodu ich ciągłego odsłaniania przed personelem medycznym, jakkolwiek by Cię nie wspierał w próbach zajścia w ciążę.

Elżbieta, trzydziestodwuletnia agentka biura podróży, tłumaczy to w ten sposób:

  Co chwilę musiałam się rozbierać i ktoś wkładał wziernik lub głowicę USG do mojej pochwy albo cewnik do szyjki macicy. Na początku było to naprawdę trudne. Byłam spięta i badanie stawało się   bolesne. W miarę upływu czasu nauczyłam się odprężać tak, że przestało to być przykre... ale nigdy się do tego nie przyzwyczaiłam. Nigdy nie było mi lekko..

Nie ma łatwych sposobów radzenia sobie z inwazyjnością i przykrościami badań medycznych i zabiegów. Jednak stosowanie postępującej relaksacji i technik kontrolowanego oddychania może Ci pomóc w odprężeniu ciała podczas tych procedur, a używanie wizualizacji — w radzeniu sobie z uczuciem pogwałcenia Twojej nietykalności.
Możesz poprosić, żeby zostawiono Cię samą, kiedy ubierasz się czy rozbierasz.
Nalegaj, aby zapewniono Ci szpitalny kitel albo prześcieradło.
Poproś personel, aby pukał przed wejściem do gabinetu czy sali zabiegowej.
Poproś, aby wziernik został ogrzany przed użyciem. Poproś, aby przedstawiono Cię lekarzowi, zanim rozbierzesz się i położysz na fotelu.
Poproś, aby Twój partner mógł być obecny, jeżeli to Ci może pomóc.
Kiedy Twój partner musi dać próbkę nasienia, może umówić się na wizytę o takiej porze, kiedy oddanie jej będzie dla niego łatwiejsze.
Dla niektórych mężczyzn może to oznaczać oddanie próbki wcześnie rano, tak aby nie musieli się tym martwić przez cały dzień. Dla innych dogodniejsze jest poczekanie do wieczora, kiedy nie odczuwają już presji konieczności powrotu do pracy. Mężczyźni mogą przynieś ze sobą własne magazyny lub taśmy wideo; mogą również poprosić o obecność partnerki. Jeżeli Twój partner uważa, że oddanie próbki w klinice, „na zawołanie”, jest zbyt trudne, powinien zapytać, czy może zrobić to w dogodniejszym miejscu, na przykład swojej własnej sypialni albo hotelu niedaleko laboratorium.

Najważniejsze, żebyście razem pamiętali, że możecie uzyskać pewną kontrolę nad warunkami przeprowadzania badań i leczenia.

Ustalcie, co trzeba uczynić, aby cały proces stał się na tyle komfortowy, na ile to możliwe, i zakomunikujcie to personelowi medycznemu w sposób, który uwzględni Wasze potrzeby, ale również respektować będzie ich wymagania. Na przykład jeżeli masz właśnie poddać się zabiegowi pozyskiwania komórek jajowych i nie poznałaś jeszcze lekarza, który go przeprowadzi, możesz po prostu powiedzieć: „Wiem, że wszyscy są dziś rano bardzo zajęci, ale nie miałam jeszcze okazji poznać lekarza, który dokona zabiegu. Trochę się boję, więc jeżeli on/ona będzie miał/a chwilę zanim zaczniemy, to bardzo by mi pomogło, gdybym mogła jego/ją poznać i tylko przywitać się”.

Jak sobie radzić z gniewem?
Kiedy poddajesz się badaniom lekarskim i leczeniu, może się okazać, że nagle wpadasz w gniew lub stajesz się wybuchowa, a nie było to kiedyś cechą Twojego charakteru. Luźne uwagi czy drobne gesty Twojego partnera irytują Cię. To samo dzieje się w pracy, denerwują Cię też Twoi przyjaciele i rodzina, bo zdają się nie mówić o niczym innym niż o dzieciach. Zmęczyło Cię oczekiwanie na badania i wizyty, przecież i Ty jesteś bardzo zajęta. A jeżeli recepcjonistka w klinice znowu oznajmi wszem i wobec, po co tu jesteś, może się zdarzyć, że wejdziesz na biurko i dołożysz jej! Prawdą jest, że wiele gniewu, jakiego doświadczasz podczas całego procesu, może być skierowane na personel medyczny, który się Tobą zajmuje.

Nie trzeba mówić, że gniew i frustracja są normalnymi reakcjami na niesprawiedliwość bezpłodności i stres badań medycznych i zabiegów.
Jesteś zależna od ludzi, którzy mają znaleźć odpowiedzi i rozwiązania Twojego problemu z niepłodnością, a czas leci. W tych okolicznościach trudno zachować dystans i nie trzeba zwykle długo czekać, aż nerwy Ci puszczą. Najczęściej zdarza się to, gdy ktoś zagubi wyniki badań albo lekarz niechcący pomyli się, uzupełniając kartę pacjenta.
 
Zdarzyło się to Teresie, trzydziestoczteroletniej kelnerce:

  Naprawdę doprowadziło mnie do wściekłości to, że lekarz pomylił mnie z kimś innym. Miałam   laparoskopię i po zabiegu powiedział mojemu mężowi, że mam endometriozę. A następnego ranka, kiedy przyszedł na obchód, powiedział, że wszystko jest w porządku! Zapytałam go co z endometriozą. Wtedy spojrzał w moją kartę i odrzekł: „Nie, nie ma pani endometriozy. Skąd to pani przyszło do głowy?”.

Joanna, trzydziestoośmioletnia protokolantka sądowa, mówi o podobnym przypadku:

  Za pierwszym razem, kiedy próbowaliśmy IVF, nie udało się nam. Nie reagowałam pozytywnie na leki, więc cykl ten odwołano. Kiedy spotkałam się z lekarzem, powiedział, że możemy powtórzyć IVF, lecz   użyjemy innej kombinacji leków. Odczekaliśmy więc sześć miesięcy, żeby zacząć następny cykl, i wtedy okazało się, że zapisano mi te same leki, które brałam za pierwszym razem.
Powiedziałam: „Proszę zaczekać, myślałam, że nie będę brała drugi raz tych samych leków”. Lekarz zerknął na moją kartę i powiedział:
„Przepraszam, ma pani rację. Chyba o tym zapomnieliśmy”.
Wydajemy ciężkie pieniądze, czasu jest coraz mniej, a oni mówią:„Przepraszam, zapomnieliśmy”.
Takie błędy są niezwykle frustrujące i jeżeli zdarzają się, masz pełne prawo denerwować się. Pamiętaj jednak, że ludzie, którzy pragną Ci pomóc, są tylko ludźmi. Mogą popełniać błędy — i czasami je popełniają. I to jeszcze jeden z powodów, dla których musisz stać się ekspertem we własnej sprawie, aby upewnić się, że nikt nie przeoczy czegoś ważnego.

Strach i gniew
Kiedy ludzie wpadają w gniew, często jego powodem jest strach. Łatwiej jest wzbudzić w sobie gniew i dać mu upust, niż okazać strach, co szczególnie dotyczy mężczyzn. A więc jeżeli Ty i Twój partner stwierdzicie, że cały czas przepełnia Was gniew, zapytajcie samych siebie, czego się boicie. Może boicie się, że Twoje komórki jajowe albo plemniki Twojego partnera nie są zdolne do życia. Może boicie się, że Twoje jajowody są nieodwracalnie uszkodzone albo w Twojej macicy ciąża nie będzie mogła się zagnieździć. Może boicie się, że po wszystkich badaniach i leczeniu — całym tym wysiłku, dyskomforcie i wydatkach — lekarze ciągle nie będą mogli orzec, dlaczego nie może dojść do zapłodnienia. A może gnębi Was największy ze wszystkich strachów — że jesteście bezpłodni.

W obliczu największego strachu. Jak przygotować się na złe wiadomości?
Kiedy Ty i Twój partner poddajecie się badaniom medycznym i leczeniu, zawsze wisi nad Waszymi głowami prawdopodobieństwo usłyszenia złych wieści. Nawet gdy chcecie pozostać optymistami i macie nadzieję, że medycyna zidentyfikuje Wasz problem i znajdzie praktyczne rozwiązanie, cały czas jesteście świadomi i boicie się, że może stać się inaczej. Za każdym razem, kiedy robicie nowe badanie lub przechodzicie kolejny cykl leczenia, zdajecie sobie sprawę, że może nie być dobrych wiadomości. Z jednej strony odczuwacie lęk, że Wasi lekarze odkryją, iż coś jest nie w porządku. Z drugiej zaś, że niczego nie wykryją i po Waszych wszystkich staraniach nie posuniecie się naprzód.

Nigdy nie jest łatwo przygotować się na złe wiadomości, nawet jeżeli w jakiś sposób się ich spodziewamy. Mogłaś zacząć plamić w jakiś czas po inseminacji lub transferze komórki jajowej i podejrzewałaś, że leczenie nie powiodło się, ale i tak było Ci trudno to przyjąć, że Twój wynik badania krwi okazał się negatywny. Możesz zdawać sobie sprawę, że koncentracja plemników Twojego partnera nie jest wysoka, ale w dalszym ciągu trudno jest zaakceptować wiadomość, że mimo wsparcia nowej technologii nie możecie począć dziecka.

Mimo to możecie coś zrobić, żeby pomóc sobie w takiej sytuacji.

1. Starajcie się zachować umiarkowany optymizm. Będzie Wam łatwiej przyjąć złe wiadomości i poradzić sobie z nimi, jeżeli nie spodziewacie się, że medycyna jednoznacznie zidentyfikuje i rozwiąże Wasz problem. Ślepa wiara nie posłuży Wam dobrze w takiej sytuacji.

2. Postarajcie się chodzić razem na wizyty do lekarza. Kiedy masz omówić ze specjalistami wyniki badań lub opcje leczenia, idź ze swoim partnerem. Jeżeli partner nie może pójść z Tobą, zabierz kogoś innego. Emocjonalne i fizyczne wsparcie bardzo pomaga — ktoś zawiezie Cię do domu i poda Ci filiżankę herbaty. Gdy musisz zadzwonić do kliniki po wynik badania i spodziewasz się złych wiadomości, poproś swojego partnera, żeby to zrobił, jeżeli myślisz, że nie dasz sobie z tym rady. Czasami łatwiej jest znieść złe wieści od partnera niż od pielęgniarki czy recepcjonistki.

3. Starajcie się umawiać na konsultacje medyczne lub badania tak, abyście nie musieli iść zaraz po nich do pracy. Może Wam być bardzo trudno wykonywać obowiązki, kiedy dowiecie się, że w badaniu USG nie słychać bicia serca i że prawdopodobnie poronisz albo że żadna z Twoich komórek jajowych nie została zapłodniona czy też że nie pozyskano plemników z jąder Twojego partnera.
Nikt nie oczekuje, że będziecie normalnie funkcjonować, kiedy dowiecie się, że Wasze dziecko zmarło, a taka wiadomość to właśnie oznacza. Dziecka, którego się spodziewaliście i być może nawet modliliście się o nie, nigdy nie będzie, i to jest jak śmierć. Nie bądźcie więc dla siebie zbyt surowi.

4. Jeżeli usłyszycie złe wieści, dajcie sobie trochę czasu, żeby się z nimi oswoić. Unikajcie natychmiastowego rozpoczynania kolejnego cyklu leczenia lub podejmowania innej opcji leczenia. To zapewne pocieszające, kiedy lekarz mówi Wam, że są inne możliwości.
Więc jeżeli to ma Wam pomóc, zbierzcie jak najwięcej informacji i przemyślcie wszystko w domu. Dajcie sobie kilka dni, a nawet kilka tygodni czy miesięcy, zanim podejmiecie jakieś decyzje.
Nikt z nas nie dokonuje trafnych wyborów w momencie kryzysu, więc jeśli mają być one przemyślane i słuszne, po otrzymaniu złych wiadomości poświęćcie trochę czasu na refleksję, na żałobę i dojście do siebie.

Pomyśl dwa razy, zanim coś zrobisz
Bez względu na sytuację, dobrze jest poświęcić trochę czasu pomiędzy cyklami leczenia na zebranie informacji na temat swoich opcji i prawdopodobieństwa sukcesu. Ważne też, aby każde z Was zmierzyło swoją „emocjonalną temperaturę”. Oznacza to, że musicie przeanalizować swoje uczucia. Jeżeli jedno z Was ciągle jeszcze jest przygnębione z powodu diagnozy i ma trudności w przemyśleniu możliwych opcji leczenia lub nie czuje się swobodnie z myślą o opcji zalecanej przez Waszego lekarza, powinniście zaczekać z podjęciem decyzji.
 
Słowa Anny, trzydziestosiedmioletniej nauczycielki, pokazują, jak trudno jest wyłączyć się z procesu i przemyśleć swoje opcje:

  Kiedy poddajesz się leczeniu, przez większość czasu funkcjonujesz na „automatycznym pilocie” tak, że nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, co robisz, lub się nad tym nie zastanawiasz, bo w przeciwnym wypadku mogłoby to się źle skończyć. Podczas leczenia jest zawsze trochę czasu —i to   jest czas do następnej wizyty lub cyklu leczenia. To tak jakbyś pędziła gdzieś i nie mogła wysiąść, póki jazda się nie skończy. I dopiero wtedy zdajesz sobie sprawę, że gdzieś po drodze straciłaś dystans, a może i samą siebie.

Czterdziestojednoletni Dawid, hutnik, opisuje to jako błędne koło:

  Robisz coś, czego nigdy w życiu byś nie zrobił, gdybyś był przy zdrowych zmysłach [...], ale nie   jesteś. W tym rzecz. Znalazłeś się w błędnym kole. I kiedy pomyślisz, że jesteś gotów zrezygnować, usłyszysz o kimś, kto starał się i starał, i w końcu udało się, i myślisz:

  „To możemy być my!”. A więc dalej się leczysz, nawet jeżeli nie masz większych szans. Przecież nikt nie postawiłby oszczędności życia w Vegas, gdyby prawdopodobieństwo wygranej wynosiło tylko 15 do 20%, ale gdy chodzi o dziecko, to co innego.

Decyzje, jakie teraz podejmujecie, mogą mieć wpływ na resztę Waszego życia. Więc dajcie sobie czas, aby rozważyć wszystkie opcje, poczytajcie o zaletach i wadach — medycznych, prawnych, społecznych i etycznych — różnych opcji, szczególnie jeżeli macie zamiar zdecydować się na reprodukcyjną opcję z udziałem osoby trzeciej. Pracowałam z parami, które wybrały tę opcję, zanim jedno z partnerów było na to gotowe, tak jak w przypadku Zuzanny i Tomasza.
Kiedy kobieta zaszła w ciążę, jako para stanęli w obliczu trudnej, emocjonalnej pracy, ponieważ partner, który nie był genetycznie związany z dzieckiem, miał trudności z jego zaakceptowaniem.
Łatwiej tę pracę wykonać, zanim kobieta zajdzie w ciążę, a nie potem. W przeciwnym wypadku to, co ma być szczęśliwym momentem, może stać się przyczyną poważnego kryzysu.

Czy to się nigdy nie skończy? Radzenie sobie z nieskutecznym leczeniem

Kiedy doświadczasz niepłodności, uczucie niepowodzenia zdaje się zawsze Ci towarzyszyć. Stale masz do czynienia z comiesięcznym przypomnieniem, że nie jesteś w ciąży. Trzydziestopięcioletnia Sara nazywa to comiesięcznym cyklem utraconej nadziei:

  Co miesiąc ta sama historia. Doświadczamy nadziei i rozpaczy. Przez pierwsze dwa tygodnie mojego cyklu mamy nadzieję, przez dwa kolejne rozpaczamy. Odliczamy upływające miesiące, a końca nie widać.

Ten cykl staje się jeszcze bardziej intensywny, kiedy poddajesz się ocenie płodności i leczeniu. Kiedy zaczynasz cykl leczenia, jesteś przepełniona nadzieją czy umiarkowanym optymizmem, że tym razem się uda. Robisz wszystko, co możesz, żeby leczenie się powiodło.
I pomimo Twoich wysiłków nie zachodzisz w ciążę. Albo po kilku tygodniach masz poronienie. Mająca za sobą trzy cykle IVF trzydziestosześcioletnia projektantka wnętrz, Krystyna, opisuje rozpacz po nieudanym leczeniu:

  Szanse, jakie ci przedstawiają, brzmią optymistycznie: masz 20 czy 25%. Więc na początku jesteś na  haju. Zaczynasz cykl i myślisz okej, będę w tych 20%, tym razem zadziała, teraz nasza kolej. A potem nic się nie dzieje i pogrążasz się w otchłani rozpaczy.

Trudno jest nie winić samej siebie lub partnera. Nie obwiniać swojego ciała, że nie funkcjonuje właściwie. Ciężko nie pomyśleć, że chyba zrobiłaś coś złego — że to Twoja wina albo Twojego partnera, że nie jesteś w ciąży. Niestety, język medyczny też nie pomaga. Chociaż specjaliści są obecnie bardziej wrażliwi przy używaniu żargonu diagnostycznego niż w przeszłości, niektóre ze słów niosą negatywne konotacje. Kiedy słyszysz, że Twoje komórki jajowe czy plemniki partnera są „marne” albo „niskiej jakości”, Twoje jajniki nie „pracują”, Twój śluz jest „wrogi” czy szyjka macicy „niewydolna”, trudno jest nie pomyśleć, że to Twoja osobista porażka.

Aby poradzić sobie i jednocześnie zachować trochę poczucia własnej skuteczności jako mężczyzna i kobieta, musicie zrozumieć, że to medycyna i leczenie zawiodło, nie Wy! Odpędźcie myśl, że w przypadku gdy leczenie powiedzie się, to Wasi lekarze umożliwili Wam zajście w ciążę, ale gdy nie zakończy się sukcesem, to będzie Wasza wina. Musicie przestać obarczać się winą i odrzucić negatywny język; nie dawajcie przyzwolenia, żeby to definiowało Was czy Wasze ciała.

Trzeba także przewartościować pojęcie porażki. Czy to w porządku, że Twój partner uważa się za nieudacznika, ponieważ miał nieszczęście urodzić się z wnętrostwem lub doznać urazu pachwiny, kiedy był dzieckiem? Albo że masz poczucie porażki, bo Twoja przysadka mózgowa nie wytwarza właściwych hormonów we odpowiednich ilościach, Twoje jajowody mają zrosty, cierpisz na endometriozę czy wyściółka Twojej macicy nie jest wystarczająco gruba, żeby utrzymać ciążę?
Nie, to nie jest sprawiedliwe i to nie jest Wasza wina. Krótko mówiąc, życie nie jest sprawiedliwe. Dostaliście słabe karty i robicie, co w Waszej mocy, aby nimi grać. Poświęcacie czas, energię i pieniądze na znalezienie odpowiedzi i podejmujecie ryzyko znalezienia rozwiązania.
Medycyna jest zdumiewająca, ale ciągle ograniczona. Jeżeli bezskutecznie próbujecie tego, co Wam proponuje, to obijacie się o jej ograniczenia, a nie swoje własne. Nie ściągnęliście na siebie swojej niepłodności i nie możecie jej wyleczyć. Ale możecie próbować, w granicach swoich możliwości, przezwyciężyć ją — to wszystko, co możecie zrobić.

Źródło: Judith C. Daniluk "Niepłodność.Szkoła przetrwania" wyd.Sensus

Czytaj też:   Niepłodność. Szkoła przetrwania. cz.1
                     Niepłodność. Szkoła przetrwania. cz.2
                     Dolegliwości seksualne.cz.1
                     Endometrioza – najnowsze podejście do leczenia
                     Wynaleziono prosty test płodności mężczyzny
                     Czy leczenie niepłodności jest grzechem?
powrót do listy
Komentarze [0] zobacz wszystkie »
Komentarze do: Niepłodność. Szkoła przetrwania. cz.3


zobacz także:

Trudni ludzie

16-01-2018 01:16

Praca jest sprawdzianem charakterów. To tu wychodzą na jaw wszystkie słabości i negatywne cechy. Bywa jednak, że chodzi o coś więcej niż zwykłe wady:...

więcej

Nie dziś kochanie

21-12-2017 00:01

Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz. Ale czym innym jest kilkudniowy brak ochoty na seks, krótki celibat, a czym innym trwała niechęć do...

więcej

Czy to obsesja, czy to jest kochanie?

19-10-2017 09:21

Wybuchy zazdrości, potrzeba kontrolowania partnera, a wszystko – w imię wielkiego uczucia. Czy tak postępuje kobieta, która naprawdę kocha swojego...

więcej