Kalendarium, 23-10-2017

Poradnik zdrowia

powrót do listy

Najstraszniejsze wirusy swiata

Zdrowie

21-11-2008 14:08

Najniebezpieczniejsze wirusy
Najniebezpieczniejsze wirusy


Wirus jest dziwnym i niepokojącym zjawiskiem: „fragmentem kwasu nukleinowego otoczonym przez złe wiadomości", według pamiętnego określenia laureata Nagrody Nobla, Petera Medawara.


Mniejsze i prostsze niż bakterie, wirusy same w sobie nie są żywymi istotami. Odizolowany wirus jest nieruchomy i niegroźny. Lecz wystarczy wprowadzić go do od­powiedniego organizmu, aby natychmiast się ożywił. Znane jest około 5000 wirusów, które wywołują u nas kilkaset chorób, od zwykłego prze­ziębienia i grypy po najbardziej groźne schorzenia: ospę, wściekliznę, żółtą febrę, gorączkę krwotoczną Ebola, polio i AIDS.

Wirusy prosperują dzięki kradzieży materiału genetycznego żywych komórek, który wykorzystują do produkcji własnych kopii. Reprodukują się jak szalone, po czym uciekają w poszukiwaniu kolejnych komórek. Wi­rusy nie są żywymi organizmami, więc mogą sobie pozwolić na prostą bu­dowę. Wiele wirusów, w tym także HIV, ma nie więcej niż dziesięć genów, podczas gdy nawet najprostsza bakteria potrzebuje kilku tysięcy genów.


Wirusy są bardzo małe, o wiele za małe, aby można je dojrzeć za pomocą konwencjonalnego mikroskopu. Dopiero w 1943 roku, gdy wynaleziono mikroskop elektronowy, naukowcy mogli po raz pierwszy je zobaczyć. Wirusy potrafią jednak być bardzo niebezpieczne. Ospa tylko w dwudzie­stym wieku zabiła około 300 milionów ludzi.

Wirusy mają także niepokojący zwyczaj pojawiania się na świecie w różnych nowych i nieoczekiwanych formach, po czym znikają równie szybko, jak się pojawiły...

Dziwna śpiączka: encephalitis lethargica

W 1916 roku, w jednym z takich przypadków mieszkańcy Europy i Ameryki zapadali w dziwną śpiączkę, która została nazwana encephalitis lethargica. Ofiary zapadały w sen i się nie budziły. Można było je obudzić jedynie z wielkim trudem, aby je nakarmić i umoż­liwić załatwienie potrzeb fizjologicznych. Odpowiadały sensownie na py­tania - wiedziały, kim są i gdzie się znajdują - lecz przez cały czas za­chowywały się wyjątkowo apatycznie. Wystarczyło jednak choć na chwilę pozwolić im spocząć, a natychmiast zapadały ponownie w głęboki sen, w którym pozostawały tak długo, jak długo pozostawiono je w spokoju. Niektórzy pacjenci trwali w takim stanie przez wiele miesięcy, po czym umierali. Tylko bardzo nieliczna część z nich przeżyła i odzyskała świado­mość, aczkolwiek nigdy nie osiągnęła uprzedniego stanu aktywności fi­zycznej i umysłowej. Osoby te egzystowały w stanie głębokiej apatii, „jak wygasłe wulkany", według słów jednego z lekarzy.

W ciągu dziesięciu lat zmarło na tę chorobę około 5 milionów ludzi, zanim odpowiedzialny za nią wirus stopniowo się wycofał. Obecnie niewiele osób go pamięta, ponieważ w tym samym czasie znacznie poważniejsza w skutkach epidemia - w istocie najpoważniejsza w historii - objęła niemal cały świat.

Hiszpanka

Nazywana wielką epidemią grypy lub „hiszpanką", pociągnęła za sobą hekatombę ofiar. Pierwsza wojna światowa spowodowała śmierć 21 milio­nów ludzi w ciągu czterech lat. „Hiszpanka" zebrała takie samo żniwo w ciągu pierwszych czterech miesięcy. Prawie 80 procent strat wśród amerykańskich żołnierzy było spowodowane nie przez nieprzyjaciela, lecz przez grypę. W niektórych jednostkach śmiertelność sięgała 80 procent.

„Hiszpanka" pojawiła się jako zwykła, uleczalna grypa, na wiosnę 1918 roku, lecz w ciągu kilku kolejnych miesięcy - nikt nie wie kiedy i jak - zmutowała się i przekształciła w coś znacznie poważniejszego. Co piąta ofiara odczuwała jedynie lekkie, niegroźne symptomy, lecz po­zostali zapadali na śmiertelnie niebezpieczną chorobę i tylko nieliczni uszli z życiem. Niektórzy ulegali w ciągu kilku godzin, inni walczyli przez kilka dni.

W Stanach Zjednoczonych pierwsze przypadki śmierci zostały zareje­strowane pod koniec sierpnia 1918 roku wśród marynarzy w Bostonie, ale epidemia szybko rozprzestrzeniła się na cały kraj. Zamknięte zostały szko­ły oraz centra rozrywkowe. Wielu ludzi nosiło na twarzy maski. Niewiele to jednak pomogło. W okresie między jesienią 1918 roku i wiosną następ­nego roku 548 452 ludzi zmarło w Ameryce na grypę. Liczba ofiar w Wiel­kiej Brytanii wyniosła około 220 000, podobnie było we Francji i Niem­czech. Nikt nie zna globalnej liczby, ponieważ dane dla Trzeciego Świata były często niedostępne, lecz była ona równa co najmniej 20 milionom. Bardziej prawdopodobna wydaje się liczba 50 milionów, a niektóre osza­cowania mówią nawet o 100 milionach.
(...)

Nie rozumiemy lub słabo rozumiemy wiele rzeczy związanych z „hisz­panką" z 1918 roku. Jedną z zagadek jest to, w jaki sposób grypa pojawiła się nagle i wszędzie, w miejscach oddzielonych przez oceany, łańcuchy górskie i inne naturalne przeszkody. Wirus może przeżyć nie więcej niż kilka godzin poza ludzkim ciałem, więc w jaki sposób pojawił się w Ma­drycie, Bombaju i Filadelfii w tym samym tygodniu?

Prawdopodobnie wirus rozprzestrzenił się za pośrednictwem ludzi, któ­rzy odczuwali tylko nikłe symptomy lub w ogóle nie wiedzieli, że są nosi­cielami. Nawet w przypadku zwykłej grypy około 10 procent ludzi w do­wolnej populacji przechodzi chorobę, lecz nic o tym nie wie, gdyż nie odczuwa żadnych objawów. Stanowią oni jednak poważne zagrożenie, po­nieważ przemieszczają się i skutecznie rozprzestrzeniają wirusa.

To mogłoby wyjaśnić, dlaczego wirus z 1918 roku był tak szeroko roz­powszechniony, lecz nadal nie wiadomo, w jaki sposób zdołał przez kilka miesięcy pozostawać w ukryciu, zanim uaktywnił się tak wybuchowo, mniej więcej w tym samym czasie na całym świecie. Jeszcze bardziej za­gadkowy jest fakt, że najgroźniejszy w skutkach okazał się dla dorosłych, lecz stosunkowo młodych ludzi. Zwykła grypa jest najgroźniejsza dla dzie­ci i osób starszych, a epidemia z 1918 roku największe żniwo zebrała wśród dwudziesto- i trzydziestolatków. Ludzie starsi mogli mieć naturalną odpor­ność, nabytą w wyniku wcześniejszego zetknięcia z tym samym szczepem, lecz nie wiadomo dlaczego równie odporne okazały się dzieci. Największą zagadkę stanowi jednak fakt, że epidemia z 1918 roku pociągnęła tak wielką liczbę ofiar, chociaż większość przypadków grypy jest stosunkowo niegroźna. Nadal nie wiadomo, dlaczego tak się stało.

H1N1


Od czasu do czasu pewne szczepy wirusów powracają. Rosyjski wirus nazwany H1N1 wywołał epidemie na znacznych obszarach w 1933 roku, następnie w latach pięćdziesiątych i ponownie w siedemdziesiątych. Nie wiadomo, gdzie się podziewał w okresie nieaktywnym. Według jednej z sugestii wirusy ukrywają się w populacjach dzikich zwierząt, aby spróbo­wać swych sił na kolejnym pokoleniu ludzi. Nie można z całą pewnością wykluczyć, że wirus, który spowodował epidemię „hiszpanki", kiedyś jeszcze wychyli się z kryjówki.

Nawet jeżeli tego nie zrobi, znajdą się inne. Nowe, groźne wirusy co chwila próbują znaleźć sposób na szybką karierę. Gorączki krwotoczne, wywołane przez wirusy Ebola, Lassa oraz Marburg, pojawiły się nagle i równie szybko zniknęły, lecz nikt nie wie, czy nie mutują gdzieś po cichu lub po prostu czekają na kolejną sposobność, aby wywołać katastrofalną epidemię.

AIDS

Obecnie wiemy, że AIDS pojawił się znacznie wcześniej, niż początkowo sądziliśmy. Badacze z Manchester Royal Infirmary odkryli, że marynarz, który w 1959 roku zmarł na tajemniczą nieuleczalną choro­bę, w rzeczywistości miał AIDS. Choroba pozostawała jednak nieznana przez kolejne dwadzieścia lat.

Gorączka Lassa

Nie wiadomo dlaczego inne, podobne choroby nie rozprzestrzeniły się ani nie wywołały epidemii. Gorączka krwotoczna Lassa, którą po raz pierwszy wykryto w 1969 roku w zachodniej Afryce, jest niezwykle złośli­wa, choć mało zbadana. W 1969 roku lekarz z laboratorium Yale University w New Haven, w stanie Connecticut, który badał gorączkę Lassa, zapadł na nią lecz przeżył, natomiast technik z sąsiedniego laboratorium, który nie zetknął się bezpośrednio z wirusem, również się zaraził i zmarł.
W tym przypadku na szczęście na tym się skończyło, ale nie zawsze możemy liczyć na tak pomyślne okoliczności. Nasz styl życia sprzyja epi­demiom. Transport lotniczy umożliwia rozprzestrzenianie się zakaźnych chorób z ogromną łatwością i w szybkim tempie na całej planecie. Wirus Ebola może się pojawić rano w Beninie, a wieczorem znajdzie się w No­wym Jorku, Hamburgu, Nairobi lub we wszystkich trzech miejscach naraz. Oznacza to także, że służba zdrowia powinna być w coraz większym stop­niu zaznajomiona z niemal każdą chorobą która istnieje gdzieś na globie, co oczywiście jest trudne do zrealizowania, jeśli nie niemożliwe.

W 1990 roku Nigeryjczyk mieszkający w Chicago zetknął się z gorączką Lassa w trakcie wizyty w swojej ojczyźnie, lecz symptomy pojawiły się dopiero po powrocie do Stanów Zjednoczonych. Zmarł w szpitalu w Chicago bez diagnozy i bez żadnych szczególnych środków ostrożności. Ani on, ani nikt inny nie był świadom, że był nosicielem jednej z najbardziej zakaź­nych i śmiertelnie groźnych chorób. Jakimś cudem nie zaraził nikogo inne­go.

Następnym razem może nam się nie udać...

Źródło: Bryson B. „Krótka historia prawie wszystkiego”; wyd. Zysk i S-ka.

Czytaj też:
Tajemnicze i groźne wirusy WZW
Czy grozi nam pandemia ptasiej grypy

Norowirusy atakują

powrót do listy
Komentarze [2] zobacz wszystkie »
Komentarze do: Najstraszniejsze wirusy swiata


zobacz także:

Brzuch staje się coraz większy, a serce i kręgosłup cierpią…

02-10-2017 12:31

Należy zacząć od tego, że duży brzuch przeszkadza swojemu właścicielowi normalnie funkcjonować. Problem zaczyna się wtedy, gdy nie możemy dopiąć koszuli, czy też...

więcej

Prowadzisz kanapowy styl życia? Grozi ci nie tylko nadwaga

10-10-2017 08:54

Większość z nas w ciągu dnia głównie siedzi – za biurkiem w pracy, za kierownicą samochodu, na sofie przed telewizorem czy z laptopem. Wiele słyszeliśmy...

więcej

3 kroki profilaktyki raka tarczycy

17-09-2017 00:01

Wrzesień to miesiąc budowania świadomości o raku tarczycy. Sprawdź, kogo może dotyczyć ta choroba, jak można się przed nią uchronić, a także jak powinno się...

więcej