Kalendarium, 09-02-2012

Poradnik zdrowia

powrót do listy

W rytmie hormonów

Zdrowie

23-08-2010 10:28

Hormony
Hormony



Nie są budulcem organizmu, nie dostarczają energii, a mimo to odgrywają w naszym życiu niezwykle ważną rolę. Wytwarzamy w sumie ponad 100 hormonów, ale ich stężenie jest bardzo małe. To jednak wystarczy, aby te chemiczne związki wpływały na wszystkie procesy zachodzące w komórkach. To one włączają mechanizmy, które zapewniają równowagę wewnętrzną organizmu.

Hormony sterują wzrostem i rozwojem płciowym, przemianą cukrów, tłuszczów i białek, mają wpływ na psychikę i stany emocjonalne. Wystarczy drobne zakłócenie w ich wydzielaniu, niewielki nadmiar lub niedobór, a organizm zaczyna poważnie chorować. Nasze życie jest „w rękach” hormonów! Ich głównym producentem są gruczoły dokrewne. Nazwano je tak, bo wydzielają hormony prosto do krwi i wykorzystują ją jako środek transportu. Gruczoły i wydzielane przez nie hormony tworzą układ wydzielania wewnętrznego – uznawany za najważniejszy w organizmie człowieka.


Syzyfowa praca, czyli w drodze do idealnej równowagi

Precyzji działania można temu układowi tylko pozazdrościć. O zapotrzebowaniu na hormony gruczoły dowiadują się trzema drogami: jedne od drugich, za pośrednictwem układu nerwowego lub rozpoznają je same. W razie potrzeby wydzielają hormony i wysyłają je tam, gdzie ich brak. Poszczególne komórki wychwytują tylko te hormony, które dzięki receptorom rozpoznają jako swoje. Gdy zapotrzebowanie na określony hormon zostaje zaspokojone, gruczoły dostają sygnał „stop” i zaprzestają jego produkcji – aż do otrzymania kolejnego „meldunku”. Aby uzyskać taką harmonię, wszystkie elementy układu hormonalnego muszą zawsze działać w sprzężeniu. Tak właśnie regulowany jest poziom wapnia i glukozy we krwi lub poziom hormonów płciowych. Doskonałym przykładem jest działanie tarczycy. Do wydzielania własnych hormonów, czyli tyroksyny i trójjodotyroniny, pobudza ją hormon przysadki, tyreotropina. Gdy poziom hormonów tarczycy jest odpowiednio wysoki, automatycznie następuje zmniejszenie wydzielania tyreotropiny w przysadce. To spowalnia pracę tarczycy. Jednak spadek stężenia hormonów nie może trwać bez końca. Gdy poziom tyroksyny osiąga graniczny poziom, znów ruszają do akcji gruczoły zarządzające. Zaczyna podwzgórze, wydzielając hormony uwalniające produkcję tyreotropiny w przysadce. To pobudza do pracy tarczycę – ta wytwarza hormony, wydziela je do krwi i tak dalej…

Najważniejsze dla kobiety

Specyficznie żeńskich hormonów jest zaledwie kilka, ale to one są najważniejsze, bo określają istotę kobiecości. Dzięki nim kobieta może spełniać najważniejszą rolę, jaką wyznaczyła jej natura: zachodzić w ciążę i rodzić dzieci. Są to: estrogeny, progesteron, prolaktyna i oksytocyna. Dopóki w organizmie jest dość tych hormonów, kobieta jest zdrowa i czuje się młodo. Gdy zmniejsza się ich liczba, zaczyna się starzeć.

    * Estrogeny – kwintesencja kobiecości. To właściwie zespół trzech hormonów: estradiolu (najważniejszy), estronu i estriolu. To dzięki ich aktywności nastoletnia dziewczynka przekształca się w kobietę. Zmienia się jej sylwetka, rośnie biust, pojawiają się włosy łonowe i pod pachami oraz następuje pierwsza miesiączka – znak, że jej jajniki osiągną wkrótce zdolność do wytwarzania gotowych do zapłodnienia jajeczek, a macica będzie gotowa do przyjęcia zapłodnionej komórki jajowej. Od tej pory estrogeny wyznaczają rytm jej życia. Ich poziom wpływa na przebieg cyklu miesiączkowego. To one umożliwiają jajeczkowanie, przygotowują macicę do ciąży, są niezbędne do zapłodnienia i prawidłowego przebiegu ciąży. W cyklu miesięcznym ich stężenie rośnie do momentu owulacji, a potem spada. Ilość estrogenów potrzebnych do prawidłowego funkcjonowania jest bardzo indywidualną sprawą. Ich nadmiar powoduje uciążliwy zespół napięcia przedmiesiączkowego, zwiększa ryzyko raka sutka i trzonu macicy. Jednak niedobór tych hormonów też stwarza zagrożenia. Powoduje, że później pojawia się pierwsza miesiączka, kobieta może mieć kłopot z zajściem w ciążę, wcześniej też wchodzi w okres menopauzy. Estrogeny nazywane są hormonami zdrowia i urody. Od nich w dużej mierze zależy młody wygląd, bo to one stymulują produkcję kolagenu i kwasu hialuronowego. Chronią też układ krążenia, regulując przemianę lipidów i układ kostny. To dlatego po menopauzie ryzyko zawału serca i zachorowania na osteoporozę wzrasta kilkakrotnie.

    * Progesteron – przygotowanie gniazdka. W ciągu dwu pierwszych tygodni cyklu jest go niewiele. Wkracza do akcji bezpośrednio po owulacji, a maksymalny poziom osiąga około 21. dnia cyklu. Jego zadaniem jest (razem z estrogenami) przygotować macicę do przyjęcia zapłodnionego jajeczka, dzięki niemu błona śluzowa macicy staje się coraz grubsza. Jest niezbędny do utrzymania ciąży. Gdy kobieta zachodzi w ciążę, uniemożliwia on dalsze jajeczkowanie. Hamuje też działanie oksytocyny, która mogłaby spowodować przedwczesny poród. Jeżeli do zapłodnienia nie dochodzi, produkcja progesteronu maleje.

    * Oksytocyna – zwiastun miłości. Jej najważniejszą funkcją jest zapewnienie sprawnego porodu. Wywołuje skurcze mięśni gładkich i rozwarcie się szyjki macicy, co przyspiesza wydostanie się dziecka na świat. To oksytocyna daje impuls do wypływania mleka z piersi. Właśnie w czasie porodu jej poziom jest najwyższy. Naukowcy przypuszczają, że może też ułatwiać pojawienie się macierzyńskich uczuć. Na co dzień poziom oksytocyny wpływa na udane życie seksualne. Kobiety, które mają jej za mało, mają niewielkie potrzeby w tym względzie. W czasie stosunku płciowego sprzyja osiągnięciu orgazmu przez kobietę.

    * Prolaktyna – ważna dla młodej mamy. Daje o sobie znać już w okresie dojrzewania, bo ma swoją rolę w rozwoju gruczołów sutkowych. Jej znaczenie rośnie, gdy kobieta zachodzi w ciążę. To prolaktyna sprawia, że nadal wytwarzany jest progesteron, który umożliwia podtrzymanie ciąży. Pobudza też do pracy gruczoły mleczne i umożliwia tworzenie się pokarmu, jest wydzielana pod wpływem ssania. Niski poziom prolaktyny powoduje niedobór mleka i często uniemożliwia karmienie piersią. Jednak bardziej kłopotliwy dla zdrowia jest nadmiar tego hormonu. Kobiecie dokucza wtedy bolesność piersi i wyciek mleka z sutków, mimo że nie karmi. Zakłóceniu ulega też cykl miesięczny, może dojść do zaniku menstruacji. Przyczyną niedoboru prolaktyny mogą być kłopoty z nerkami albo z tarczycą. Prolaktyna ma jeszcze jedną zaletę. Jej wysoki poziom utrzymuje się, dopóki kobieta karmi piersią. Powstrzymuje to wzrost pęcherzyków jajnika, a co za tym idzie – owulację. Dlatego prolaktynę uważa się za naturalny środek antykoncepcyjny.

Ciąża i poród – hormonalna burza

Prawdziwe szaleństwo hormonalne zaczyna się, gdy kobieta zachodzi w ciążę. Aby zapewnić zarodkowi rozwój, aktywizują się gruczoły dokrewne – przysadka mózgowa, tarczyca, nadnercza. Hormony przez nie wydzielane dostosowują tempo przemiany materii do nowych zadań. Poziom estrogenów wzrasta aż dziesięciokrotnie! Dzięki nim macica może rosnąć wraz z płodem. Następują zmiany w ukrwieniu macicy, w błonie śluzowej pochwy, gruczołach sutkowych. Progesteron umożliwia donoszenie ciąży, a prolaktyna, której poziom wzrasta od trzeciego miesiąca, przygotowuje piersi do karmienia dziecka.

Wiele kobiet pięknieje w czasie ciąży – to efekt obfitości estrogenów. Sylwetka staje się bardziej kobieca, cera się wygładza, włosy i oczy lśnią. Zmienia się też zachowanie przyszłej mamy. Skupia się ona na przygotowaniu domu na przyjęcie dziecka (wpływ estrogenów), wycisza się, najważniejsze staje się dla niej dziecko (zasługa progesteronu). Często mniejszą wagę przywiązuje do seksu, natomiast z zapałem pielęgnuje dający o sobie coraz silniej znać instynkt macierzyński (to przez prolaktynę). Wysoki poziom hormonów utrzymuje się przez całą ciążę. To one także wyznaczają tempo porodu. Gdy przychodzi czas narodzin dziecka, następuje nagły wzrost poziomu oksytocyny. Pobudza ona mięśnie macicy do skurczów. Drugi etap zaczyna się, gdy pojawia się adrenalina. Tzw. hormon walki sprawia, że zmęczony już organizm mobilizuje siły i jest w stanie podołać ogromnemu wysiłkowi. Działanie adrenaliny pod koniec porodu wspomagają endorfiny. Znieczulają, oszałamiają, powodują euforyczne uczucie szczęścia i pozwalają szybko zapomnieć o przeżyciach związanych z porodem. Wkrótce po porodzie zaczynają się „schody”. W ciągu siedmiu dni gwałtownie spada poziom estrogenów i progesteronu – do stanu z początku cyklu menstruacyjnego. Waha się poziom hormonów tarczycy. Organizm zaczyna gwałtownie produkować prolaktynę – następuje tzw. nawał mleczny. Kobieta odczuwa wreszcie zmęczenie po porodzie. Wszystko to sprawia, że jej samopoczucie nagle się pogarsza, często w trzeciej dobie połogu. Uczucie szczęścia z powodu narodzin dziecka znika. To baby blues, który dotyka ok. 80% kobiet. Objawia się smutkiem, rozchwianiem emocjonalnym, brakiem apetytu. Młoda mama nie może spać, boi się, że nie będzie w stanie właściwie opiekować się dzieckiem. Nie jest to depresja poporodowa. Baby blues może trwać ok. sześciu tygodni. Zwykle mija po okresie rekonwalescencji, gdy młoda mama oswoi się z nową sytuacją. Jeżeli stany depresyjne nie mijają, konieczna jest pomoc psychiatry.

Menopauza: z estrogenami źle, bez nich – jeszcze gorzej

Żeńskie hormony nie są dane kobiecie raz na zawsze. W piątej dekadzie życia rozpoczyna się wygaszanie ich aktywności i kobieta wchodzi w okres klimakterium. Poziom estrogenów zmniejsza się już 5-7 lat przed właściwą menopauzą (czyli wystąpieniem ostatniej miesiączki). Dominujący z estrogenów, estradiol, jest stopniowo zastępowany przez estron, o połowę mniej aktywny. Efektem tych zmian są nieregularne miesiączki. Coraz częściej zdarzają się cykle bezowulacyjne. W końcu jajniki przestają wydzielać estrogeny i miesiączka występuje ostatni raz. To pociąga za sobą zmiany nie tylko w układzie rozrodczym (m.in. pochwa traci elastyczność, zmniejsza się ilość wydzielanego śluzu), ale w całym organizmie. Pojawiają się tzw. objawy wypadowe menopauzy. Są to: uderzenia gorąca, nadmierna potliwość, zaburzenia snu, uczucie zmęczenia, depresja, zawroty głowy, kołatanie serca, spadek libido. Dolegliwości te z czasem ustępują, ale u 25 proc. kobiet utrzymują się ponad pięć lat. Jednak to tylko początek długiej listy. Organizm pozbawiony hormonalnej ochrony zaczyna się starzeć. Spada tempo produkcji kolagenu i skóra staje się coraz cieńsza, traci elastyczność, wiotczeją mięśnie, przybywa głębokich zmarszczek. Niewielka ilość testosteronu, która dotąd nie miała znaczenia w obliczu przewagi estrogenów, teraz dochodzi do głosu. Włosy stają się coraz rzadsze, natomiast pojawia się owłosienie na górnej wardze, brodzie, nogach. Tkanka tłuszczowa zaczyna się osadzać jak u mężczyzn: nie na biodrach i udach, a na brzuchu. Poza tym z powodu wolniejszej przemiany materii wzrasta masa ciała i poziom glukozy we krwi. Rośnie też produkcja cholesterolu, a zwłaszcza jego frakcji LDL. To sprawia, że realne staje się ryzyko nadciśnienia, chorób serca i udarów mózgu.

Źle się dzieje również w układzie kostnym. Zmniejsza się gęstość kości, bo procesy resorpcji zaczynają przeważać nad procesami kościotworzenia. Rozwija się osteoporoza. Według WHO chorych lub zagrożonych osteoporozą jest ok. 30% kobiet po menopauzie. Wzrasta też ryzyko zachorowania na nowotwory hormonozależne, takie jak rak jajników lub sutka.

    * A może hormonalna terapia zastępcza? Menopauza nie jest chorobą. Zmiany hormonalne zachodzące w organizmie kobiety są naturalnym, nieodwracalnym procesem. Jednak trudno się z nimi pogodzić, bo znacząco pogarszają komfort życia. Nic więc dziwnego, że medycyna od dawna usiłuje znaleźć środki, które pozwolą zahamować ten proces. Dziś objawy menopauzy może złagodzić hormonalna terapia zastępcza (HTZ). Kopiuje ona naturalną konstelację hormonów płciowych i przywraca, przynajmniej w części, dobre samopoczucie sprzed menopauzy. Ponieważ jednak kuracja ta stanowi ingerencję w system hormonalny, a jej dalekosiężne skutki nie są do końca znane, stosowanie HTZ zaleca lekarz endokrynolog po przeprowadzeniu wywiadu i badaniach oraz po zyskaniu aprobaty samej pacjentki. Badania, które przeprowadza się w takich wypadkach, to: badanie ginekologiczne i cytologia szyjki macicy, ultrasonografia narządu rodnego, mammografia i/lub usg. piersi, oznaczenie FSH i TSH oraz badania biochemiczne. Jeżeli nie ma przeciwwskazań, zwykle stosuje się złożoną kurację hormonalną dostosowaną do indywidualnych potrzeb pacjentki. Przeciwwskazaniem do stosowania HTZ są m.in.: choroby nowotworowe, przebyty ostatnio zawał serca, poważne schorzenia wątroby (np. marskość, wirusowe zapalenie wątroby). Natomiast nienowotworowe choroby piersi, kamica pęcherzyka żółciowego, żylaki, nadciśnienie tętnicze, a nawet długoletnie nałogowe palenie papierosów wymagają rozważenia zysków i strat.

   * Alternatywa dla każdego – fitoestrogeny. Nie każda kobieta może poddać się kuracji hormonalnej. Lista przeciwwskazań jest długa, wykaz obaw jeszcze dłuższy. Trudno więc dziwić się, że wiele pań woli „cierpieć po cichu”, niż ryzykować leczenie, którego się obawia. Ratunkiem mogą być fitohormony. Okazało się, że niektóre rośliny zawierają substancje, które działają podobnie jak naturalne estrogeny. Dlatego nazwano je fitohormonami lub fitoestrogenami. Receptory komórek ludzkich rozpoznają je jako „swoje”, są więc w pełni przyswajane przez organizm. Mają też podobne działanie. U kobiet w okresie menopauzalnym zmniejszają objawy wypadowe menopauzy, czyli uczucie gorąca i nadmierną potliwość. Mogą zmniejszać ryzyko dolegliwości związanych z obniżeniem poziomu naturalnych estrogenów w każdym wieku oraz chorób układu krążenia, a także regulować poziom cholesterolu i jego frakcji (obniżają LDL i podwyższają HDL), obniżać ciśnienie tętnicze. Działają słabiej niż syntetyczne estrogeny, ale nie mają skutków ubocznych. Są więc bezpieczne dla ludzi w dojrzałym wieku i starszych.

Premenstrual syndrome

W 1931 r. po raz pierwszy uznano, że przyczyną złego samopoczucia kobiet mogą być zmiany stężenia hormonów w trakcie cyklu miesięcznego i uznano to za chorobę. W 1953 r. pojawiła się jej oficjalna nazwa: Zespół Napięcia Przedmiesiączkowego (Premenstrual syndrome, PMS).

Czy dla kobiet testosteron również jest ważny?

Jest hormonem typowo męskim, ale wytwarzają go również jajniki i nadnercza kobiety. Jego stężenie w organizmie kobiety jest niewielkie – mężczyźni w wieku rozrodczym mają go nawet 20 razy więcej. Większość testosteronu „kobiecego” jest metabolizowana do estrogenów. Ma on jednak spory wpływ na samopoczucie kobiety – podnosi jej witalność i odporność psychiczną, zwiększa zainteresowanie seksem. Przeprowadzane badania niejednokrotnie wykazywały, że stosunkowo wysoki poziom testosteronu może mieć pozytywne znaczenie dla kariery kobiety.

Seks – ważne zasady

Nie należy odkładać seksu z powodu bólu głowy!

W czasie uprawiania seksu mózg produkuje endorfiny – nazywane inaczej hormonami szczęścia. Endorfiny są najlepszym naturalnym środkiem znieczulającym. Naukowcy obliczyli, że o 70 proc. zwiększają naszą tolerancję na odczuwanie bólu, szczególnie kojąco wpływają na bóle migrenowe i dolegliwości menstruacyjne.

Warto kochać się dla zdrowia!

Tuż przed osiągnięciem szczytu rozkoszy kilkukrotnie wzrasta poziom DHEA – naturalnego hormonu sterydowego, który poprawia funkcjonowanie mózgu i układu sercowo-naczyniowego. DHEA wzmacnia system immunologiczny i sprawia, że nasza skóra wygląda młodziej. W trakcie orgazmu wydziela się estrogen. Z badań przeprowadzonych przez amerykańską endokrynolog dr Winnifred Cutler wynika, że kobiety uprawiające seks raz w tygodniu mają wyższy poziom estrogenu i dzięki temu są mniej narażone na choroby serca, osteoporozę i zaburzenia miesiączkowania.

Trwałe związki potrzebują orgazmu!

Po udanym seksie organizm kobiety wyzwala oksytocynę – niekiedy nazywaną hormonem przywiązania. Dzięki niej w kobiecie budzi się potrzeba nawiązania trwałej relacji z partnerem.

Optymistkom jest lżej

Dotąd nie jest jasne, dlaczego jedne kobiety borykają się z tą chorobą przez całe lata, drugie przechodzą ją tylko w młodości, zaś o innych PMS przypomina sobie dopiero, gdy wchodzą w wiek dojrzały. Badania wykazały, że optymistki lepiej znoszą tę chorobę, a jej objawy są łagodniejsze. Zdecydowanie gorzej mają pesymistki, które źle znoszą PMS i częściej są zmuszone zasięgać porady u lekarza.

Hormony roślinne

Najlepszym źródłem fitoestrogenów jest soja. U nas mało popularna, ale przemawiają za nią statystyki. Japonia, gdzie spożycie soi jest wysokie, może pochwalić się najniższym na świecie współczynnikiem zachorowalności na raka piersi i osteoporozę. Fitoestrogeny zawierają też: zielona herbata, siemię lniane, orzechy, groszek i fasola. Należy jednak pamiętać, że hormony roślinne nie działają jak antybiotyki – z godziny na godzinę. Aby ich zażywanie przyniosło efekt, muszą być elementem codziennego jadłospisu. Trzeba wypijać dziennie 2-3 filiżanki zielonej herbaty, posypywać sałatki siemieniem lnianym, chrupać orzechy.

Katarzyna Przedpełska, konsultacja: dr Jarosław Mazanowski, ginekolog-położnik

Źródło:Farmacja i ja

Czytaj też:"Kiedy warto pomyśleć o hormonach"
                 "Fitoestrogeny -- zielone hormony"
                 "Hormon kobiecości"
powrót do listy
Komentarze [0] zobacz wszystkie »
Komentarze do: W rytmie hormonów


zobacz także:

Grypa towarzyszy ludzkości od wieków

19-01-2012 00:03

Grypa towarzyszy ludzkości od wieków. Pierwszy opis choroby o podobnym obrazie klinicznym stworzył już Hipokrates w 412 r. p.n.e. W samym XX wieku wydarzyło się...

więcej

Objawy grypy - jak sobie z nimi radzić?

21-12-2011 09:36

Grypę wywołuje określony typ wirusa (typ A lub typ B z podtypami) prowadzący do rozwoju ostrej choroby zakaźnej, z objawami przypominającymi objawy przeziębienia lecz...

więcej

Oczy

04-12-2011 18:29

Większość informacji o otaczającym nas świecie dociera do nas przez narząd wzroku – oczy. Naukowcy stwierdzili, że aż 80% tego, co pamiętamy, trafiło do...

więcej