Ciało w ciąży się zmienia. Nie jest to nowatorska ani kontrowersyjna teza. Prawda stara jak świat i trzeba z tym żyć. Z tym, że jednym zmienia się mniej, a drugim bardziej….Najczęściej niestety na plus czyli „in minus”. Kiedyś było inaczej. Jak jakiś śmiałek strawy ciężarnej odmówił to się myszy nim zajmowały i po sprawie. Nasze babki i prababki pamiętają to i wiernie tej idei wtórują. Piękne to musiały być czasy. Teraz w dobie diet, dietetyków i propagowanej idei zdrowego żywienia troszeczkę się pozmieniało.
Wszędzie piszą, mówią, krzyczą i każą nie tyć nadmiernie. Nie jedz za dwoje tylko na dwoje! Uważaj na wagę! Jedz z głową! Ba, istnieją wytyczne ile taka kobieta może przybrać na wadze w kolejnych tygodniach ciąży. . Proszę mi wierzyć na słowo, że nie są to tolerancyjne granice… Zarówno z medycznego, estetycznego jak i zdroworozsądkowego punktu widzenia rację te mądre głowy mają. Zaiste.
No, ale co z tego, że wiedzę tę i świadomość kobieta ciężarna posiada skoro apetyt rośnie, a wraz z nim rośnie kobieta. No bo jak można się oprzeć pysznym czekoladkom, które przynoszą wszyscy goście. Najczęściej też ci goście zadają bardzo uprzejme pytanie: no, to ile już kilogramów przybyło? Aż właśnie pałaszowana czekolada ością w gardle staje. Na pociechę więc sięga się po drugą…
Jak się oprzeć wszelkim ogórkom i śledzikom skoro mąż (bądź „nie mąż”) tak chętnie, o każdej porze dnia i nocy, wyskoczy do sklepu po zachciankę, choćby na drugi koniec miasta? Aż żal takiej okazji nie wykorzystać. Toż to wspaniały dowód miłości i oddania.
Jak oprzeć się tym wszelkim zabronionym i niezdrowym pustym kaloriom skoro nagle przedziwne rzeczy ze sobą współgrają? Chyba się nie da. Mamy szansę odkryć zupełnie nowe, inne dotąd nieznane światy kulinarne nie mieszczące się w kanonach zwykłej codziennej kuchni. Rewolucyjne wręcz przepisy. Nagle kapusta kiszona z pralinkami to danie o niezwykłych walorach smakowych. Aż dziw bierze, że człowiek wcześniej tego nie odkrył!
Waga i lustro zjednoczyły się i nieubłaganie pokazują jak to się ciało zmieniło. W myśl zasady ‘czego oczy nie widzą tego sercu nie żal’ można by je omijać szerokim łukiem.
Ze zwierciadłem łatwo sobie poradzić. Przykryć czymś, wyrzucić nawet, albo do piwnicy wynieść. Niech czeka tam na lepsze, w tym przypadku chudsze, czasy. Poza tym, to po co komu lustro? Niektórzy po dziś dzień wierzą, że ono duszę ludziom zabiera. A jak człowiek zbije przez przypadek to jeszcze się 7 lat nieszczęścia dorobi.
Gorzej wygląda sytuacja z wagą. Można by ją ominąć, ale niestety w gabinecie ginekologicznym czai się nieubłaganie. Lekarz każdy gram do karty ciążowej wpisuje. Skrupulatny i dokładny przy tym niczym aptekarka.
Bliscy w delikatny i subtelny sposób (ich zdaniem) próbują zachęcić do większej ilości spacerów i aktywności. Może joga? Może basen? W końcu to takie zdrowe i pożyteczne. Mocno tyjąca kobieta ciężarna bardzo często też słyszy stwierdzenie, że do wagi swej poprzedniej to na pewno nie wróci i że rodzić jej będzie ciężko. Nieczęsto też opinie te są bezpodstawne. Niejedna do wagi powróciła i niejedna bez większego problemu urodziła. Ci których dawno nie widziała nie umieją powstrzymać wielkiego zdziwienia w oczach i patrzą na nią jakby zjawę jakąś zobaczyli co najmniej. Łatwo się można domyślić, że nie wpływa to pozytywnie na jej samopoczucie.
Teraz czytelniku pewnie na jakąś mądrą, może nawet dowcipną, konkluzję czekasz. Niestety takowej nie będzie. Jest to tekst tylko i wyłącznie ‘ku pokrzepieniu serc’ dla tych, którzy tyją mocno. Pamiętajcie, że nie wy pierwsze, nie ostatnie i nie osamotnione w tej sytuacji jesteście. Jedyne co mogę poradzić to zaakceptować. Ewentualnie może więcej spacerów? Może basen? Może joga?
Aleksandra Grzędzińska/linemed.pl
Czytaj też:
"Co jeść, kiedy trzeba jeść za dwóch? Dieta w ciąży." "Podnoszenie odporności poprzez właściwe odżywianie. cz1"