Na Węgrzech - czasowo zabronione, w Czechach i na Słowacji - niedostępne dla dzieci. Polski parlament dopiero zdecyduje, czy zakazać e-papierosów
E-papierosów, czyli bezdymnych inhalatorów nikotyny, sprzedaje się w Polsce co najmniej 15 tys. sztuk miesięcznie (całe zestawy, nie licząc wymiennych wkładów). Mają zastąpić papierosy i pomóc rzucić palenie - tak są reklamowane.
Sejm dyskutuje jednak, czy nie zakazać produkcji i dystrybucji e-papierosów. Taki zapis wprowadziło Ministerstwo Zdrowia do nowelizacji ustawy o zakazie palenia w miejscach publicznych. Argument: brak wiarygodnych badań sprawdzających ich działanie. Zakaz wykreślili posłowie PO - uznali, że trudno zabraniać używania produktów podobnych w działaniu do dostępnych środków nikotynowej terapii zastępczej. Zaraz potem posłowie Lewicy zgłosili poprawkę wprowadzającą zakaz ponownie. I właśnie nad nią niedługo Sejm będzie głosował, wraz z zakazem palenia tytoniu w każdym klubie, dyskotece i restauracji.
- Nasi sąsiedzi też próbują znaleźć miejsce dla e-papierosa - mówi Ewelina Stobiecka z kancelarii "enwc", która śledzi losy ustawodawstwa w sprawie e-papierosów w Europie. Jak podaje, na Węgrzech e-papierosy zostały uznane za produkt farmaceutyczny. A ponieważ nie przeszły badań dopuszczających na rynek farmaceutyków, czasowo ich zabroniono. Na Słowacji ograniczono ich sprzedaż tylko do sklepów z wydzielonym miejscem do sprzedaży tytoniu. W Czechach od lipca mają być niedostępne przez internet i w automatach.
Rozmowa z prof. Piotrem Tutką*
Aleksandra Pezda: Czy e-papierosy są bezpieczne?
Prof. Piotr Tutka: Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Bo nie ma wiarygodnych badań naukowych, które by określiły, jak e-papieros oddziałuje na organizm człowieka. Nie wiemy nawet, co zawierają. Producenci piszą: "głównie nikotynę". Niektórzy informują, że także glikol propylenowy. Ale część wycofała się z jego podawania w e-papierosach. Bo choć dodaje się go również do produktów żywnościowych, wiadomo, że ma właściwości drażniące.
Producenci mówią: e-papierosy nie są rakotwórcze.
- Znam raport FDA - Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków - z którego wynika, że w niektórych e-papierosach wykryto nitrozaminy - rakotwórcze substancje specyficzne dla dymu tytoniowego. Wprawdzie w e-papierosach takiego dymu nie ma, a ilości nitrozamin są śladowe. Służą zapewne jako dodatek aromatyczny, czynią produkt jak najbardziej "papierosopodobnym". Ale dlaczego producenci nic o tym nie wspominają? Nie wiemy też, jaka jest ilość nikotyny w nabojach. Producenci ją podają, jednak istnieją ekspertyzy, z których wynika, że między e-papierosami tego samego producenta istnieją znaczne różnice. Czy nie ma przekroczeń dawek nikotyny?
W nikotynowej terapii zastępczej - plastrach, gumach, inhalatorach - również podaje się nikotynę. I to w porównywalnych dawkach jak w e-papierosach.- I każda z nikotynowej terapii zastępczej ma jakiś potencjał uzależniający. Tyle że zawsze mniejszy niż korzyść z odstawienia tytoniu. Jednak każdy z tych produktów był dokładnie zbadany, zanim wszedł na rynek. A e-papierosy - nie. Na temat nikotynowej terapii zastępczej opublikowano ponad 100 wiarygodnych badań klinicznych. Na temat e-papierosów - jak dotąd żadnego. Na forach internetowych za to czytam wpisy palaczy: "nie mogę się obejść bez e-papierosa". Być może więc uzależniają? Choć zostały ponoć wprowadzone po to, żeby ludzie nie palili toksycznego tytoniu.
Dawek też w tak prosty sposób nie można porównywać. Ta sama dawka tej samej substancji działa różnie w zależności od postaci i formy podania. Np. gumy i tabletki mają 2-4 miligramy nikotyny, a plastry - po kilkanaście miligramów. Tylko że z plastra nikotyna wchłania się znacznie wolniej niż z gumy czy tabletki oraz tradycyjnego papierosa. Jak szybko i w jakiej ilości jest wchłaniana nikotyna z e-papierosowego wkładu? Tego nie wiemy. Czy to jest bezpieczne i nie grozi zatruciem nikotyną? Nie wiadomo.
Nie ma dymu - nie ma biernego palenia?
- W pewnym sensie to prawda. O wiele bardziej istotne jest to, żeby e-papieros został sprawdzony jak każdy inny produkt leczniczy - przez niezależne ośrodki, w długotrwałych badaniach i na odpowiedniej liczbie palaczy. Dopiero wtedy można będzie stwierdzić, czy jest skuteczny i bezpieczny. Tymczasem FDA oraz kanadyjska instytucja dopuszczająca na rynek środki farmaceutyczne alarmują, że wielokrotnie zachęcały producentów e-papierosów, żeby przedstawili dokumentację badań ich produktów. Bez skutku.
* prof. Piotr Tutka, Katedra Farmakologii Doświadczalnej i Klinicznej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, bada m.in. wpływ nikotyny na pracę mózgu
Źródło: Gazeta Wyborcza
Czytaj też:"Jaki jest wpływ palenia na twoje zdrowie?"