Złowieszczy horoskop dowiercił się tymczasem mózgu tenorzysty. Podciął mu zawiasy kolan. W sercu zalęgła się trwoga. Zrozumiał nagle, że ta stypa, co miała być poświęcona trębaczowi, jest jego własną stypą.
więcejDuch w mieszkaniu przy Pięćdziesiątej Trzeciej
I wtedy, gdy dziesięć minut już minęło i z pierwszego Danielsa spadł już kapturek, duch trębacza objawił się nagle w mieszkaniu przy Pięćdziesiątej Trzeciej Zachodniej ulicy. A uśmiechał się, proszę zauważyć, ambiwalentnie.
więcejPo każdym litrze dziesięć minut przerwy...
Tenor zabarykadował obydwa wejścia tego drogiego, dwupoziomowego siedliszcza, zawiesiwszy uprzednio na zewnętrznych klamkach różne sprzeczne, z góry przygotowane tabliczki o pokrętnych informacjach
więcejI raptem ciachnęła go kosa wyrzutów sumienia. Prosto w serce. Prosto w bolejącą pamięć. Trębacz podzielał jego upodobania co do holenderskich browarów, jeśli jednak chodzi o paliwo ciężkie, od whiskeyów, amerykańskich bourbonów, wolał przecież scotcha. Więc co jest, do nagłej cholery!?! Do parszywej kurwy matki?! W egoistę się bawić? Brać tylko wedle własnej myśli?
więcej- Cio podać? – zalicytował Syryjczyk swoją wyszukaną angielszczyzną. - Pięć dużych Danielsów i dziesięć Heinekenów, tych po 660 gramów.
więcejPchnięty impulsem, wkolebał swoje tłuste cielsko do pierwszego z brzegu supermarketu i poszukawszy półki z browarem oraz upewniwszy się, że nie spoczywa na nim krzywe oko, wykonał numer, z którego był sławny i który w momentach finansowego kryzysu zapewniał mu bezpłatną, permanentną gazownię.
więcejBrak mi ciebie, Maku Rosomaku!
Wpakował przyjaciela w metalowa trumnę, pojechał na JFK i pchnął go w luku bagażowym na Okęcie, do kraju, którym od wieków rządzi Indiańskie Plemię Pomniejszaczy Główek.
więcejNiebiański płomień znowu rozbłysnął w przerażonym mózgu tenorzysty. I słowa, te najważniejsze słowa, które od początku wisiały mu na wargach, w końcu opadły.
więcejNie jesteśmy znowu tacy młodzi
Saksofonista spojrzał na trębacza z osłupieniem. Zastanawiał się, czy ma do czynienia z wrodzonym debilizmem, czy też kumpel gra z nim w chujki. Zresztą: coś innego gryzło duszę tego otyłego, wybitnego gracza, coś innego miał na języku...
więcejU dyrektora cyrku zjawił się gość i powiedział, że umie fruwać, więc chciałby się na stałe zatrudnić. Żeby nie wyglądało to na przechwałkę, wykonał nad areną kilka kółek. Nie jak lewitujący święty, który siłą swoich modłów wznosi się pół metra nad ziemię, po czym wali kolanami w beton a pyskiem w klepisko. Bo on naprawdę fruwał i zapytał dyrektora, czy został przyjęty.
więcej