22-01-2009 09:00
Złowieszczy horoskop dowiercił się tymczasem mózgu tenorzysty. Podciął mu zawiasy kolan. W sercu zalęgła się trwoga. Zrozumiał nagle, że ta stypa, co miała być poświęcona trębaczowi, jest jego własną stypą.
- Jaki dzionek dziś mamy? Jaki dzionek? - gdakał płaczliwie, wiercąc głową w poszukiwaniu kalendarza. Wiedział, że jest to weekend, ale nie wiedział, czy jest to koniec, czy początek weekendu. W każdym razie był jeszcze czas, aby odwrócić tę parszywą przepowiednię.
Zaciągnął Danielsa, a na zakąskę łyknął całą gorycz świata. Ziemski żywot, który uważał dotąd za kulawy, jawił mu się teraz na kliszach pamięci jak ogrody szczęścia. Kochał Łódź i Warszawę. Kochał wszystkie miejsca na szerokim świecie, w których grywał i w których zbierał żniwo owacji na stojąco. Kochał swoje płyty i swoje filmy, do których pisał natchnioną muzykę. Kochał swoje trzy żony, dwie swoje córki i swoją konkubinę, która nieraz wyciągała go z rynsztoka. Kochał nawet swój pijacki proceder, albowiem, jak twierdzi poeta, nie ma nic bardziej żałosnego niż człowiek, który ucieka przed swoim opętaniem. Ale trębacza już nie kochał. Nie zabija się ponoć kurierów przynoszących złe wiadomości, wszelako tenor wciąż patrzył z oskomą na kij do baseballa.
22-01-2009 09:00
Złowieszczy horoskop dowiercił się tymczasem mózgu tenorzysty. Podciął mu zawiasy kolan. W sercu zalęgła się trwoga. Zrozumiał nagle, że ta stypa, co miała...
więcejDuch w mieszkaniu przy Pięćdziesiątej Trzeciej
12-12-2008 12:30
I wtedy, gdy dziesięć minut już minęło i z pierwszego Danielsa spadł już kapturek, duch trębacza objawił się nagle w mieszkaniu przy Pięćdziesiątej Trzeciej...
więcejPo każdym litrze dziesięć minut przerwy...
04-12-2008 10:24
Tenor zabarykadował obydwa wejścia tego drogiego, dwupoziomowego siedliszcza, zawiesiwszy uprzednio na zewnętrznych klamkach różne sprzeczne, z góry...
więcej