Kalendarium, 23-01-2018

Blogi

powrót do listy

Na kliszach pamięci

Variete

Chrupie w dupie

22-01-2009 09:00

Urbanator, the Papaya King
Urbanator, the Papaya King

Złowieszczy horoskop dowiercił się tymczasem mózgu tenorzysty. Podciął mu zawiasy kolan. W sercu zalęgła się trwoga. Zrozumiał nagle, że ta stypa, co miała być poświęcona trębaczowi, jest jego własną stypą.

- Jaki dzionek dziś mamy? Jaki dzionek? - gdakał płaczliwie, wiercąc głową w poszukiwaniu kalendarza. Wiedział, że jest to weekend, ale nie wiedział, czy jest to koniec, czy początek weekendu. W każdym razie był jeszcze czas, aby odwrócić tę parszywą przepowiednię.
    
Zaciągnął Danielsa, a na zakąskę łyknął całą gorycz świata. Ziemski żywot, który uważał dotąd za kulawy, jawił mu się teraz na kliszach pamięci jak ogrody szczęścia. Kochał Łódź i Warszawę. Kochał wszystkie miejsca na szerokim świecie, w których grywał i w których zbierał żniwo owacji na stojąco. Kochał swoje płyty i swoje filmy, do których pisał natchnioną muzykę. Kochał swoje trzy żony, dwie swoje córki i swoją konkubinę, która nieraz wyciągała go z rynsztoka. Kochał nawet swój pijacki proceder, albowiem, jak twierdzi poeta, nie ma nic bardziej żałosnego niż człowiek, który ucieka przed swoim opętaniem. Ale trębacza już nie kochał. Nie zabija się ponoć kurierów przynoszących złe wiadomości, wszelako tenor wciąż patrzył z oskomą na kij do baseballa.

    
W przeciwieństwie do trębacza, który walił tylko z uwielbieniem na pustą tkankę, saksiarz lubił sobie przy pijaństwie zdrowo podjeść. Doczołgał się zatem do lodówki, lecz otworzywszy ją, chwyciły go odruchy wymiotne. Ani grama mięsa! Ani grama ryby! Ani grama sera czy choćby tylko pasztetu! Nie to, żeby ostatnia żona była wegetarianką, ale niezwykle dbała o figurę i na wszystkich półkach panoszył się wyłącznie nabiał. Różne mleka, twarogi, jogurty i kefiry, bez jajek, bo w jajkach czai się zabójczy cholesterol. Żaden full wypas!
    
Zrzygał się saksiarz ohydnie na dywan i odczołgał z powrotem na kanapę. Tu trzeba, szanowne obywatele, wyjaśnić, że cechowy gazmajster po rzyganiu nie traci bynajmniej ochoty na wódkę. Byle nie za szybko. Byle łagodnie. Jak to mawiają marynarze: aby wprowadzić się na nowo w trans, musisz cieniować leciutko po brzegach.
    
Zacieniował przeto saksiarz Heinekenem i kiedy smakowita piana wyścieliła mu brzuch, gotowy już, aby przyjąć coś mocniejszego, kiedy poprawił ostrożnie łykiem Danielsa, ktoś zapukał delikatnie do drzwi...

powrót do listy
Komentarze [0] zobacz wszystkie »
Komentarze do: Na kliszach pamięci


zobacz także:

Na kliszach pamięci

22-01-2009 09:00

Złowieszczy horoskop dowiercił się tymczasem mózgu tenorzysty. Podciął mu zawiasy kolan. W sercu zalęgła się trwoga. Zrozumiał nagle, że ta stypa, co miała...

więcej

Duch w mieszkaniu przy Pięćdziesiątej Trzeciej

12-12-2008 12:30

I wtedy, gdy dziesięć minut już minęło i z pierwszego Danielsa spadł już kapturek, duch trębacza objawił się nagle w mieszkaniu przy Pięćdziesiątej Trzeciej...

więcej

Po każdym litrze dziesięć minut przerwy...

04-12-2008 10:24

Tenor zabarykadował obydwa wejścia tego drogiego, dwupoziomowego siedliszcza, zawiesiwszy uprzednio na zewnętrznych klamkach różne sprzeczne, z góry...

więcej