Kalendarium, 18-05-2012

Blogi

powrót do listy

Byliśmy chorzy.

Moje zdrowie

Rodzinna wspinaczka

30-01-2008 10:42

Gdy dziecko jest chore
Gdy dziecko jest chore

Zniknęłam na jakiś czas z powodu rotawirusów. Rotawirusy to zgroza. Rotawirusy to coś co zdecydowanie nie powinno istnieć na powierzchni ziemi. Z powodu pleniących się rotawirusów ostatni tydzień był koszmarem.

Zaczęło się zupełnie niewinnie, w poniedziałek, od podwójnego rzygu Emilki. Pani doktor obejrzała ją i zdiagnozowała rotawirusa. Dostałam zwolnienie na dziecko i spodziewałam się ciężkiego tygodnia, ale jednak nie tak ciężkiego.

Emilka czuła się raz lepiej raz gorzej. Ale generalnie przez 6 dni zjadła (w sumie jak się pozbiera pojedyncze kęski pożywienia): jedno jabłko, jedną kromkę chleba, ze dwa talerzyki zupki, z pół banana, trochę kaszki. Koniec. Moje biedne dziecko zamiast przybierać na wadze, zaczęło chudnąć. Poza tym przeszła samą siebie jeśli chodzi o marudność. Co prawda miała to tego pewne prawo- bo rosną jej kolejne ząbki, ale to, co wyprawiała było chyba jednak przegięciem. Zdecydowanie nie zgadzam się na marudzenie, zawodzenie i jęczenie przechodzące w płacz, kolejno przy przewijaniu, ubieraniu, bawieniu, jedzeniu! I nie zgadzam się, żeby moje dziecko prezentowało malkontenckie podejście do świata.


Ja poczułam się źle we wtorek wieczorem. Nie będę opisywać co działo się przez następne dwa dni, bo obawiam się, że ta opowieść byłaby dość obrzydliwa. W każdym razie większość środy i czwartku spędziłam w toalecie a Borys musiał wziąć zwolnienie, bo ktoś musiał się zajmować dzieckiem.

Borysowi było mdło przez 3 dni, ale na tym się skończyła jego wersja rotawirusa.

Faktem jest, że z pewnością sporo zaoszczędziliśmy na jedzeniu.

Emilka na szczęście od niedzieli zaczęła sobie odbijać i opychać się na potęgę pożywieniem, więc jest szansa, że nadrobi stracone 200 gram. Na śniadanie życzy sobie zjadać dwa jajka zamiast jednego. Wczoraj na podwieczorek wtranżoliła 7 kołdunów (porcja jej matki to 10-12!). Jak patrzę na jej malutki brzuszek to się tylko zastanawiam, gdzie ona mieści te ogromne ilości jedzenia.. Kołduny nie były w stanie zepsuć jej apetytu na kolację- Emsio zjadł z ćwierć kilo ryb w różnej postaci. Potem, jeszcze przez sen wytrąbiła 250 ml gęstej kaszki, po to by o 7 rano obudzić się wściekle rycząc z głodu.. Może nie będzie tak źle.. Może Emila nie będzie miała nigdy figury kulomiotki, ale będzie wyglądała jak człowiek. Jak chudy człowiek J

Ja na razie na myśl o mięsie w jakiejkolwiek postaci mam lekkie drgawki, ale myślę, że wkrótce to minie. Na razie omijam szynki i kotlety szerokim łukiem. Nawet w myślach- na wypadek gdyby moja sugestywna wyobraźnia była zbyt sugestywna.

Te wszystkie wydarzenia sprawiają, że nie myślę o Dzidziu 2 tak często jak powinnam. A przecież on już jest całkiem duży i pływa sobie wesoło obijając się o mnie.

powrót do listy
Komentarze [0] zobacz wszystkie »
Komentarze do: Byliśmy chorzy.


zobacz także:

Trochę historii, vol. 2

30-05-2008 13:41

Potem już wszystko działo się dość szybko..

więcej

Trochę historii; vol.1

29-05-2008 13:36

Był piątek 22 września, czyli sam koniec najgorętszego od 220 lat polskiego lata i sam początek najgorętszej od 22 lat polskiej jesieni. Termin porodu wyznaczony był na...

więcej

Refleksje

15-05-2008 12:26

Kiedy się rodzą są od nas zupełnie uzależnieni. Takie małe bezbronne stworki, które nawet nie widzą dobrze na oczka, a jak im źle to potrafia tylko płakać....

więcej