30-01-2008 10:42
Zniknęłam na jakiś czas z powodu rotawirusów. Rotawirusy to zgroza. Rotawirusy to coś co zdecydowanie nie powinno istnieć na powierzchni ziemi. Z powodu pleniących się rotawirusów ostatni tydzień był koszmarem.
Zaczęło się zupełnie niewinnie, w poniedziałek, od podwójnego rzygu Emilki. Pani doktor obejrzała ją i zdiagnozowała rotawirusa. Dostałam zwolnienie na dziecko i spodziewałam się ciężkiego tygodnia, ale jednak nie tak ciężkiego.
Emilka czuła się raz lepiej raz gorzej. Ale generalnie przez 6 dni zjadła (w sumie jak się pozbiera pojedyncze kęski pożywienia): jedno jabłko, jedną kromkę chleba, ze dwa talerzyki zupki, z pół banana, trochę kaszki. Koniec. Moje biedne dziecko zamiast przybierać na wadze, zaczęło chudnąć. Poza tym przeszła samą siebie jeśli chodzi o marudność. Co prawda miała to tego pewne prawo- bo rosną jej kolejne ząbki, ale to, co wyprawiała było chyba jednak przegięciem. Zdecydowanie nie zgadzam się na marudzenie, zawodzenie i jęczenie przechodzące w płacz, kolejno przy przewijaniu, ubieraniu, bawieniu, jedzeniu! I nie zgadzam się, żeby moje dziecko prezentowało malkontenckie podejście do świata.
29-05-2008 13:36
Był piątek 22 września, czyli sam koniec najgorętszego od 220 lat polskiego lata i sam początek najgorętszej od 22 lat polskiej jesieni. Termin porodu wyznaczony był na...
więcej