Kalendarium, 21-01-2018

Blogi

powrót do listy

Mam w dupie czyjeś problemy!

Variete

Zapiski jednostki socjopatycznej

05-09-2008 16:30

Zapiski jednostki socjopatycznej
Zapiski jednostki socjopatycznej

To nie znaczy, że całkiem zamknęłam się na sprawy innych ludzi, że stałam sie już do reszty aspołeczną, maksymalnie egoistyczną socjopatką mającą na uwadze wyłącznie własne dobro i radująca sie z krzywdy innych. Nie, to zupełnie nie tak! Nadal segreguję śmieci, pomagam starszym, dzieciom, martwi mnie los poszkodowanych przez los i takie tam...

Ale przyjęłam ostatnio postanowienie, które pozwoli mi cieszyć się życiem bez zamartwiania sie innymi ludźmi, ich sprawami, problemami. Mam już tego serdecznie dość!!! Czy to moja wina, że jeden z drugim palant nie radzi sobie z emocjami, kompleksami, że życie go rozczarowuje i panicznie boi sie dentysty?!


Dotąd przejmowałam sie tym, że mogę przyczyniać się do czyjegoś złego samopoczucia, bywało, ze obwiniałam się o to i zamartwiałam bardziej, niż sam zainteresowany. Wiele razy zdarzało mi się robić coś wbrew sobie, tylko dlatego, że ktoś tego oczekiwał. Koniec z tym.

Moja nowa znajoma ma jakiś problem ze sobą, czego oczywiście nie widzi, może to kompleksy, albo jakaś zazdrość? W efekcie probuje manipulować mną w tak mało subtelny sposób, że aż mnie mdli. Co chce osiągnąć? Nie wiem, może ma ochotę, bym i ja źle się czuła sama ze sobą? Tylko skąd u niej przekonanie, że zależy mi na jej życzliwości aż tak? Gdybyśmy spotkały sie w Polsce, pewnie minęłabym ją obojętnie, bo czuje, że dzieli nas zupełnie inna chemia. Tymczasem tutaj kontakty z rodakami mają zupełnie inny wymiar. Czuje się niemal powinność podtrzymywania polskich znajomości, zwierzania się z problemów i okazywania im pozornego zainteresowania. Godzę się na to, ale nie zmierzam udawać przyjaźni tam, gdzie nie ma mowy nawet o sympatii. Zresztą prawdziwych przyjaciół to ja już mam.

Nowe motto zamierzam stosować zawsze i wszędzie. Przykłady? Były mąż – niech spada! Minęło już dziesięć lat od naszego rozstania, czas więc przestać troszczyć sie o jego dobre samopoczucie. Skoro sobie nie radzi z emocjami, nic na to nie poradzę, ale powinien wiedzieć, że mnie też trzeba szanować.
Koleżanka z pracy – to, że lepiej mówi po angielsku niż ja, nie znaczy że będę ją wielbić i sypać płatki kwiatów pod jej stopy. Mimo to sadzi, ze powinnam zabiegać o jej przyjaźń, słuchać z nią Dody i ślepo wierzyć w każde jej słowo.
Nawet nowy adorator z pracy liczy, że zaspokoję jego oczekiwania. No to już przesada! On sobie wymyślił, że jest świetny i teraz ja mam to potwierdzać?! Miło mi, że chce się umówić (mimo męża i trójki dzieci?!), to przyjemnie łechce próżność, ale nie moja wina, że zaplanował sobie coś na co ja nie mam ochoty. Efekt? Urażony koleś, który się zorientował, że nie jest aż taki boski, więc robi zbolałe miny na mój widok. Oczywiście jego też mam w dupie, choć chyba nie do końca o to mu chodziło...

No to kończę, idę zrobić coś dobrego tylko dla siebie. Co polecam każdemu, bez czekania, aż zrobi to ktoś inny.

powrót do listy
Komentarze [0] zobacz wszystkie »
Komentarze do: Mam w dupie czyjeś problemy!


zobacz także:

Nothing in common

01-10-2008 16:17

Pierwsze zbuntowało się ciało. Właściwie nawet mnie to nie zdziwiło, w końcu „Prawo Murphy’ego” działa zawsze i wszędzie, można odnieść je do...

więcej

Mam w dupie czyjeś problemy!

05-09-2008 16:30

To nie znaczy, że całkiem zamknęłam się na sprawy innych ludzi, że stałam sie już do reszty aspołeczną, maksymalnie egoistyczną socjopatką mającą na uwadze...

więcej

Gagarin

02-09-2008 10:06

Pożegnanie było bardzo wzruszające. Długie i serdeczne uściski, trzymanie za ręce, słowa otuchy i zapewnienia o miłości absolutnej, niczym nie zachwianej, której...

więcej