Kalendarium, 21-01-2018

Blogi

powrót do listy

W szpitalu

Moje zdrowie

Rodzinna wspinaczka

31-03-2008 09:37

Oddział był malutki i w sumie bardzo przyjemny. No i były tam zabawki, co Emilka przyjęła z radością. Odpowiedzieliśmy na masę pytań, wypełniliśmy mnóstwo formularzy, w 150 miejscach swoim podpisem wyraziłam zgodę na narkozę u dziecka i już! Byliśmy przyjęci do szpitala. W trójkę właściwie, choć formalnie swoje małe łóżeczko dostała tylko nasza mała córeczka. Emilce bardzo się łóżeczko spodobało. Weszła do niego radośnie i zaczęła bawić się poduszkami i kołderkami, których w łóżeczku był nadmiar. Zachowywała się lekko niestosownie, ponieważ wydzierała się wniebogłosy a obok usiłowała zasnąć inna malutka dziewczynka po operacji. Wyprowadziliśmy ją więc na korytarz, do zabawek. I wtedy się okazało, że dostaliśmy przepustkę i możemy iść na noc (oraz lwią część dnia, bo było koło 11) do domu! No to poszliśmy.

Niestety zupełnie nie pamiętam jak spędziliśmy ten dzień. Od wydarzeń minął tydzień i musiałam być bardzo zdenerwowana, bo nie pamiętam zupełnie nic. Oprócz wieczoru, kiedy znowu zaczęłam pakować torbę dla Emki i tym razem nie pakowałam jej jedzenia, bo Emsiolud miał być na czczo. Baliśmy się tego na czczo, bo prorokowaliśmy, że koło 9 rano Ems może nam zrobić okrutną awanturę z głodu.


Przyjęto nas znowu na oddział. I znowu Emilka szalała w łóżeczku i bawiła się zabawkami. Jakoś do 9 nie poczuła głodu. A o 9 dostała głupiego jasia i już nie wyglądała na głodną. Wyglądała na pijaną! Śmiała się głupkowato, przewracała się i pijackim głosikiem usiłowała się bawić z nami w ‘nie ma Emilki’ przy czym zasłaniała sobie rączką okolice nosa, zamiast oczu.. Potem się położyła i miała w nosie świat otaczający. Potem Emilkę przełożyli na takie łóżko do transportu i powieźli do windy. Pomachaliśmy jej i poszliśmy na kawę. Przy czym musiałam się mocno starać, żeby się nie rozkleić. Nie wiem jak Borys ale mnie dużo kosztowało udawanie dzielnej mamy..

Wróciła po godzinie z obandażowanymi OBOMA rączkami oraz nóżką.. Jedna rączka po zabiegu, w drugą usiłowali wkłuć wenflon (bezskutecznie) no i w końcu z igłą w nóżce. Dostała kroplówkę. Spała dwie godziny. Zbudziła się i płakała przez dwie godziny. Potem znowu spała przez dwie godziny. Zbudziła się i już było w miarę ok. O 15 wyszliśmy do domu. I tylko nie można było Emilki denerwować, bo jeśli coś było nie po jej myśli to wrzeszczała na nas jeszcze bardziej niż zwykle.

Potem była noc, i Emsio budził się dużo i często. Wymagała lulania i ukochiwania, więc spałyśmy razem w wielkim łóżku, a Borys przeprowadził się na dół.

A potem była sobota wielkanocna i od rana malowaliśmy jajka a potem przez śnieg udało się z tym dotrzeć do święcenia.
I już było normalnie!

Czytaj też:  Ciąża i Dziecko - Poradnik Zdrowia

powrót do listy
Komentarze [0] zobacz wszystkie »
Komentarze do: W szpitalu


zobacz także:

Trochę historii, vol. 2

30-05-2008 13:41

Potem już wszystko działo się dość szybko..

więcej

Trochę historii; vol.1

29-05-2008 13:36

Był piątek 22 września, czyli sam koniec najgorętszego od 220 lat polskiego lata i sam początek najgorętszej od 22 lat polskiej jesieni. Termin porodu wyznaczony był na...

więcej

Refleksje

15-05-2008 12:26

Kiedy się rodzą są od nas zupełnie uzależnieni. Takie małe bezbronne stworki, które nawet nie widzą dobrze na oczka, a jak im źle to potrafia tylko płakać....

więcej